23 listopada 2019

ANDRZEJKOWE WRÓŻBY - CZY TO MA SENS? CZY TO JEST DOBRE?

Poniżej zamieszczam tekst rozmowy, jaka ukazała się w najnowszym numerze Dwutygodnika Opiekun (17 listopada, strony 47-48). Rozmowa dotyczy wróżb andrzejkowych, a także wróżbiarstwa w ogólności i magii.
Pytania zadane zostały przez panią Arletę Wencwel.

Zbliża się dzień imienin Andrzeja, 29 listopada, czyli w wigilię dnia Świętego Andrzeja odbywa się szereg imprez, bali andrzejkowych, zabaw w szkołach i nic w tym by nie było złego gdyby nie to, że w wielu przypadkach zabawa andrzejkowa połączona jest z wróżbami różnego rodzaju. Traktowane są one głównie jako zabawa, czy możemy zatem uznać chociażby lanie wosku za zabawę?

Na początku chciałbym podziękować za możliwość zabrania głosu w tej tak ważnej sprawie.

Odnosząc się do pani pytania, chciałbym najpierw stwierdzić, że zupełnie nie mam pojęcia, dlaczego tego typu zabawy związane są ze Świętym Andrzejem Apostołem. Ciekawa sprawa, być może warto by ją było zbadać.
Kolejna sprawa: co myśleć o laniu wosku.
Żeby właściwie odpowiedzieć na to pytanie, trzeba zadać inne: po co to ktoś robi?
Z tego, co można wyczytać w różnych źródłach, praktyka ta ma pomóc odgadnąć przyszłość…
No właśnie. I tu zaczyna się heca.
No, bo jak to możliwe, że jakaś świeca, jakiś klucz, jakaś woda, mają powiedzieć, co się wydarzy? Przecież to jest absurd! To jest po prostu niemożliwe.
W jednym miejscu jednak przeczytałem, że ta noc andrzejkowa od zawsze była uważana za magiczną.
A, to już zmienia postać rzeczy…
Tutaj dotykamy już zupełnie innego wymiaru rzeczywistości.



A co to jest magia?

Człowiek – chyba od zawsze – przeczuwał, że ponad nim istnieją siły większe, potężniejsze od niego. I próbował jakoś do tych sił się odnieść. Najogólniej rzecz ujmując, można wyróżnić dwa rodzaje tych odniesień. Pierwsze – nazwijmy je postawą religijną – wynikało z poczucia zależności od tych sił. Postawa religijna wyrażała się w próbach zjednania sobie tych sił przez prośby wyrażane słowami, czy też przez różnego rodzaju ofiary. Drugi sposób odnoszenia się do tych sił wypływał z przekonania, że można nimi w jakiś sposób kierować, np. poprzez zaklęcia [czyli w sumie – rozkazy], czy poprzez różnego rodzaju rytuały.
W pierwszej więc postawie zauważamy, że człowiek uznaje wyższość tych sił, w drugiej – że człowiek, skoro uważa, że może się nimi posługiwać, uważa się za kogoś wyższego.
Magia, postawa magiczna, polega na przekonaniu, że człowiek może wykorzystywać siły obecne w tym świecie, lub spoza tego świata, do swych celów. I trzeba tutaj od razu zaznaczyć, że jeśli magia jest skuteczna, jeśli praktyki magiczne przynoszą określone rezultaty, to dzieje się tak wyłącznie dzięki demonom, złym duchom.
Wróćmy teraz do wróżb andrzejkowych.
Wróżbiarstwo należy uznać za jedną z form praktyk magicznych. Celem wróżbiarstwa jest poznanie przyszłości…
Problem jednak polega na tym, że przyszłość nie istnieje, przyszłości nie ma…
Możemy uściślić: jeszcze jej nie ma. Jednak, gdy nadejdzie, nadejdzie jako teraźniejszość, a nie jako przyszłość.

Czy katolik może brać udział we wróżbach andrzejkowych? Czy możemy traktować je jako tradycję czy zwyczaje ludowe?

Katolik, jeśli wziąć powyższe rozróżnienie na postawę religijną i postawę magiczną, należy do pierwszej grupy. Katolik wierzy w Boga – zresztą jedynego i prawdziwego Boga – i wie, że jest od Niego totalnie zależny. Zwracamy się do Boga w modlitwie, składamy Bogu w ofierze nas samych, nasze posłuszeństwo Jego przykazaniom, składamy Bogu w Ofierze przede wszystkim Jego Syna Jezusa Chrystusa w Tajemnicy Eucharystii. I Bóg w którego wierzymy, zakazał już w Starym Testamencie praktyk wróżbiarskich. W Księdze Kapłańskiej możemy przeczytać: Nie będziecie uprawiać wróżbiarstwa. Nie będziecie się zwracać do wywołujących duchy ani do wróżbitów. Nie będziecie zasięgać ich rady, aby nie splugawić się przez nich. Ja jestem Pan, Bóg wasz! (Kpł 19, 26b.31). Także przeciwko każdemu, kto się zwróci do wywołujących duchy albo do wróżbitów, aby uprawiać z nimi nierząd, zwrócę oblicze i wyłączę go spośród jego ludu (Kpł 20, 6). W Księdze Proroka Zachariasza czytamy: Wówczas – wyrocznia Pana Zastępów – wyniszczę imiona bożków w kraju, aby już nikt o nich nie wspomniał. I wypędzę z kraju wróżbitów i ducha nieczystego (Za 13, 2). Także Nowy Testament w sposób zdecydowany potępia kwestię wróżbiarstwa. Zauważamy to w szesnastym rozdziale Dziejów Apostolskich, gdzie św. Paweł wyrzuca ducha wróżbiarstwa z pewnej kobiety. A jeśli w Imię Jezusa Chrystusa wyrzuca jakiegoś ducha, to ten duch może należeć tylko do królestwa zła.

Czy możemy więc traktować praktyki wróżbiarskie wyłącznie jako tradycję czy zwyczaje ludowe?

Nie. Nie możemy. I to z dwóch powodów.
Po pierwsze, ponieważ tradycja, zwyczaj ludowy, zawsze z czegoś wyrastają, wyrastają z jakichś przekonań, wyrastają z jakichś wierzeń. A jeśli te wierzenia wpisują się w rzeczywistość zakazaną przez Boga, to nie możemy obok tego przechodzić obojętnie.
Po drugie, te praktyki kształtują myślenie i postawy przyszłych pokoleń, te praktyki zdają się mówić: to nic złego, to jest OK.
Nie, to nie jest OK.
Ktoś może powiedzieć, czy pomyśleć: „Ale przecież nic złego mi się nie stało, choć wiele razy to praktykowałem”. Może tak być. A może po prostu taka osoba nie wszystko zauważa. A może – znieczulona takimi zabawami – jutro pójdzie do wróżki, czy kogoś zajmującego się magią?

W Katechizmie Kościoła Katolickiego czytamy: „Należy odrzucić wszystkie formy wróżbiarstwa: Korzystanie z horoskopów, astrologia, chiromancja, wyjaśnianie przepowiedni i wróżb (…) Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu” (nr 2116). Proszę powiedzieć, wróżbiarstwo, jakie ono w sobie kryje w sobie niebezpieczeństwo?

No właśnie. Także doświadczenie Kościoła wyraźnie każe odrzucić te praktyki. Cenne w tym punkcie Katechizmu jest to wyliczenie praktyk wróżbiarskich: horoskopy, astrologia, chiromancja, wróżby... Jeśli chodzi o astrologię, przypomina mi się pewien film animowany, w którym dwaj bohaterowie leżą na ziemi i obserwują nocne niebo. W pewnej chwili jeden z nich mówi: „A przepowiesz mi przyszłość z gwiazd?” Drugi odpowiada: „No co ty. Przecież gwiazdy mówią tylko o tym, co było”. Właśnie: gwiazdy mówią tylko o tym, co było: gdy światło przez nie wyemitowane dotrze do Ziemi (czasem po wielu tysiącach lat), ich już może nie być… więc bez sensu jest doszukiwać się w nich przyszłości.
Jakie więc niebezpieczeństwo kryje w sobie praktykowanie wróżbiarstwa?
Przede wszystkim wróżbiarstwo opiera się na kłamstwie. Skoro przyszłości nie ma, mówienie o tym, jaka ona będzie, jest kłamstwem. Skoro przyszłości nie ma, próba odgadnięcia, co się stanie w przyszłości nie może być prawdą.
Ktoś dosadnie to ujął w ten sposób: „Jeśli idziesz do wróżbity, by poznać swoją przyszłość, usłyszysz o przyszłości, której chce dla ciebie szatan”. Bo skoro Pan Bóg przez słowa Pisma świętego potępia wróżbiarstwo, to nie można się spodziewać, że to On będzie przez wróżbitę przemawiał.
Tylko Bóg zna przyszłość. Bardzo jasno wyrażone to jest w Psalmie 139. Dlatego, jak stwierdza Katechizm „Praktyki te są sprzeczne ze czcią i szacunkiem – połączonym z miłującą bojaźnią – które należą się jedynie Bogu”.
Oczywiście można snuć przewidywania, można na podstawie analizy dotychczasowego zachowania jakiegoś człowieka prognozować, jakie decyzje podejmie on w przyszłości. Ale to wtedy nie jest wróżbiarstwo.
Jest jeszcze jedna sprawa, o której trzeba powiedzieć. Ten kto szuka swej przyszłości w praktykach wróżbiarskich, rezygnuje ze swej wolności, czyli z tego daru, który – obok rozumu, czyni nas podobnymi Bogu.

Organizowanie w szkołach zabaw andrzejkowych dla uczniów, których elementem są wróżby, może być dla dzieci zaproszeniem do niebezpiecznego świata, o jakim świecie tutaj jest mowa? Jaki wpływ może to mieć na psychikę i dalszy rozwój dzieci? 

Jak już wspomniałem, takie zabawy mogą powodować wrażenie, że tego typu praktyki – czy w ogóle praktyki magiczne – są moralnie dopuszczalne. A przecież tak nie jest.
Dzisiaj dzieci mogą bez trudu znaleźć w sieci „zabawy”, w których proszą o pomoc duchowych przewodników, w których pytają się bliżej nie określonych istot o zdanie. To wszystko z pozoru wygląda niewinnie, ale przecież to nic innego, jak swoiste „przedszkole” spirytyzmu.
Ktoś powie: ale w bajkach, w baśniach, zawsze były elementy magii. To prawda. Warto jednak zauważyć, że w klasycznych baśniach magią posługiwał się wyłącznie czarny charakter. Bohater pozytywny – nie. Bohater pozytywny posługiwał się sprytem, zwyciężał dzięki poświęceniu, miłości, więzom przyjaźni.

Co jest złego we wróżbiarstwie, pomijając kwestie religijne?

W jednym z poprzednich pytań wspomniałem o dwóch postawach: postawie religijnej i postawie magicznej. Te dwie postawy są sprzeczne. Postawa religijna kształtuje świadomość, że nie wszystko zależy ode mnie, że życie jest tajemnicą, że o pewne rzeczy mogę Boga prosić, ale nie mogę ich wymóc. Ta postawa uczy też szacunku do drugiego człowieka: że także w tym przypadku mogę prosić, mogę oczekiwać, ale nie mogę wymóc.

W postawie magicznej liczy się cel i jego osiągnięcie: środki są dopuszczalne wszystkie, nawet posługiwanie się magią. Nie trudno więc wywnioskować, że człowiek, który taką postawę reprezentuje, innych ludzi będzie traktował instrumentalnie, będzie ich wykorzystywał, używał do realizacji swoich celów.
Można powiedzieć, że to [wszystko] to tylko rozrywka, chociaż wiele osób w andrzejkowy wieczór korzysta nawet z usług profesjonalnej wróżki. Jakie mogą być konsekwencje wróżbiarstwa tego andrzejkowego, jak choćby ustawianie w szeregu lewych butów, wróżenie z bryłki woskowej, przebijanie szpilką papierowego serca z imieniem osoby, której względy chce się uzyskać, ale i każdego innego?
Nie można igrać z ogniem. Jeśli wkładam rękę do ognia, nie mogę oczekiwać, że ogień mnie połaskocze. Ogień będzie działał zgodnie ze swą naturą i – w sumie – nie można mieć do niego o to pretensji. Jeśli wystawiam się na działanie bakterii, wirusów, to ryzykuję, że się zarażę, choć objawy mogą pojawić się z dużym opóźnieniem, bo przez długi czas mogę być nosicielem i zarażać innych, a sama choroba rozwinie się wtedy, gdy pojawią się sprzyjające ku temu warunki. Nie wolno dla zabawy wchodzić na teren należący do wroga.
I na koniec słowa św. Pawła z jego pierwszego Listu do Tesaloniczan: „Zawsze się radujcie, nieustannie się módlcie! W każdym położeniu dziękujcie, taka jest bowiem wola Boża w Jezusie Chrystusie względem was.  Ducha nie gaście, proroctwa nie lekceważcie! Wszystko badajcie, a co szlachetne - zachowujcie! Unikajcie wszystkiego, co ma choćby pozór zła” /5, 16-22/.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz