sobota, 16 czerwca 2018

HAWKING PRZESADZIŁ

Przy okazji pojawienia się w sieci informacji o złożeniu prochów Stephena Hawkinga w Opactwie Westminster, chciałbym podzielić się pewną frefleksją sprzed kilku lat...

Hawking, autor m. in. "Krótkiej historii czasu" powiedział, że gdy człowiek stworzy wielką teorię unifikacji, czyli jakieś równianie opisujące całość zjawisk we wszechświecie, wtedy pozna on myśli Boga.




Nie chcę zajmować się tutaj kwestią możliwości stworzenia wielkiej  teorii unifikacji, bo nie mam teraz czasu śledzić tych spraw.

Ale w powyższych słowach przesadził facio… i to co najmniej w dwóch kwestiach.


Po pierwsze nieroztropnie wychodzi poza obszar dostępny metodologii jego badań. To znaczy mówi o Bogu, o możliwości poznania Boga, używając przesłanek wynikających z fizyki.

Po drugie, jeśli próbuje on odnieść się do Boga chrześcijan, Boga, którego wyznaja chrześcijanie (wydaje mi się, że tak), popełnia kolejny błąd utożsamiając Boga ze światem przez Niego stworzonym. W historii filozofii istnieje co prawda koncepcja, zwana panteizmem (Bóg = świat), ale jest to koncepcja sprzeczna z chrześcijaństwem. Chrześcijaństwo wyznaje, że Bóg stworzył świat i podtrzymuje go nieustannie w istnieniu, ale świat istotowo różni się od Boga. Poznanie świata nie oznacza poznania myśli Boga, tak jak nie da się poznać myśli konstruktora jakiegoś samochodu, poznając całkowicie i "na wylot" zasady jego funkcjonowania.

Ostatnio czytałem, że stwierdził Hawking również, iż do powstania świata Bóg nie był potrzebny, bo wystarczyły prawa fizyki. Pod tą informacją pojawiło się w jednym z komentarzy pytanie: "ciekawe skąd się wzięły prawa fizyki"...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz