sobota, 30 grudnia 2017

DO CZEGO ZDOLNY JEST CZŁOWIEK...


Historia rodziny dotkniętej ciężką chorobą dzieci pokazuje, do czego zdolny jest człowiek.

Film piękny i - jeśli spróbować wczuć się w sytuację poszczególnych osób tego dramatu - trudny zarazem.


Kochać to nie znaczy zawsze to samo...

czwartek, 28 grudnia 2017

NIE ŁUDŹMY SIĘ, MIGRACJE TO ZAPLANOWANA INWAZJA

Najaktywniejszy dziś nurt islamu kieruje się logiką podboju. Chce zdobyć cały świat, zaczynając od Europy – uważa ks. prof. Samir Khalil Samir, egipski jezuita i islamolog.


Podkreśla on, że jednym ze sposobów podboju jest dziś rozniecanie wojen, aby w świat poszło jak najwięcej muzułmańskich migrantów i uchodźców. W ten sposób, powoli, ale skutecznie, dokonuje się podbój. „Nie łudźmy się, jest to zaplanowana inwazja” – podkreśla ks. Samir, wieloletni profesor Papieskiego Instytutu Wschodniego.

W wywiadzie dla jednego z włoskich portali (Nuova Bussola Quotidiana) odniósł się on do niedawnej decyzji florenckiej archidiecezji o udostępnieniu muzułmanom terenu pod budowę meczetu. Ks. prof. Samir przyznaje, że ze strony Kościoła był to oczywiście gest braterstwa. Muzułmanie postrzegają to jednak inaczej, jako symbol zwycięstwa. Egipski jezuita podkreśla, że przed podjęciem takiej decyzji chrześcijanie w Europie powinni zasięgnąć rady swych braci, którzy żyją na Bliskim Wschodzie, albo byłych muzułmanów, którzy przyjęli chrzest i znają mentalność islamską.

Ks. prof. Samir zauważa, że jest rzeczą nieroztropną godzić się na budowę meczetu w Europie, nie wiedząc, kto będzie go finansował. Zazwyczaj sponsorem takiej budowy jest Arabia Saudyjska, która szerzy dziś w świecie najbardziej fanatyczną wersję islamu i pobudza do terroryzmu. Europa powinna wyciągnąć wnioski z tego, co wydarzyło się już w Indonezji. Kiedyś był to kraj spokojny i umiarkowany. Kiedy Arabia Saudyjska zaczęła tam budować meczety, pojawiły się silne tendencje antychrześcijańskie.

Jezuicki islamolog wskazuje też na inny praktyczny problem, który wiąże się z budową meczetów w pobliżu chrześcijańskich kościołów. Z muzułmańskich miejsc kultu codziennie rozlega się bowiem głos muezzina, który po arabsku wzywa do modlitwy. Bardzo często są to zdania antychrześcijańskie – dodaje ks. prof. Samir.

Zdaniem egipskiego jezuity ignorancja w sprawie islamu jest jednym z głównych problemów współczesnego Kościoła na Zachodzie. Zastrzega on jednak, że europejscy duchowni powinni się uczyć od chrześcijan, którzy mają osobiste doświadczenia islamu, a nie od imamów, którzy kłamliwie twierdzą, że islam oznacza pokój.

Artykuł pochodzi z portalu Gościa Niedzielnego

niedziela, 17 grudnia 2017

UWIODŁEŚ MNIE PANIE, A JA POZWOLIŁEM SIĘ UWIEŚĆ (Jr 20,7)

Publikuję homilię, którą wygłosiłem w czasie Mszy św., na której zostałem wprowadzony w urząd Proboszcza parafii w Ociążu. Było to 2 września 2017 r.
Z nagrania usunąłem jedynie fragment dotyczący mojego życiorysu. Poza tym tekst homili nie uległ żadnemu przepracowaniu.




środa, 13 grudnia 2017

GDY WSZYSTKO IDZIE JAK Z PŁATKA...

Gdy wszystko idzie jak z płatka, a ktoś w ogóle nie dba o więź z Bogiem, o wierność Jego przykazaniom, gdy żyje tak, jakby Boga nie było...


Scena z filmu "Bóg nie umarł"

niedziela, 10 grudnia 2017

SYTUACJA KOŚCIOŁA W IRANIE - INTERESUJĄCE INFORMACJE

“Nikt nas w Iranie nie prześladuje” – mówi x. Ryan Issa z Katolickiego Kościoła Asyryjskiego pw. Świętego Józefa w Teheranie

„Naprawdę nie wiem skąd wzięła się opinia, że jesteśmy tutaj prześladowani. To jest nieprawda. Tak jak wcześniej powiedziałem – nie powinniśmy wierzyć mediom. Nie wiem co mam więcej powiedzieć. Przecież to jest bardzo klarowne i oczywiste. Powinniśmy poznać realia doświadczając czegoś osobiście, dotykając rzeczywistości” – mówi dla Myśli Polskiej ks. Ryan Issa z Katolickiego Kościoła Asyryjskiego pw. Świętego Józefa w Teheranie

Szczęść Boże! Spotykamy się w nietypowych okolicznościach – dziennikarka z Polski rozmawia z katolickim księdzem na ziemi rządzonej przez ajatollahów. Czy ksiądz jest Irańczykiem?

– Tak, jestem Irańczykiem.


Od kiedy są tu chrześcijanie?

– Chrześcijaństwo ma długą historię w tym kraju – przybyło do Iranu pięć wieków przed islamem. Mamy tutaj bardzo stare kościoły, nawet sprzed kilkuset lat.

W zachodnich mediach często słyszymy złe opinie na temat życia w Iranie. Mówi się nawet, że chrześcijanie są tutaj mordowani i nie mają żadnych praw. Jak naprawdę wyglądają na co dzień wasze stosunki z muzułmanami? Czy jako chrześcijanie czujecie się tutaj bezpiecznie?

– Odpowiem na to pytanie jako chrześcijanin.

poniedziałek, 4 grudnia 2017

CIEKAWOSTKA KALENDARZOWA

Jakiś czas temu spotkałem się z informacją, że do pewnego momentu w Cesarstwie Rzymskim obowiązywał kalendarz, w którym nowy rok zaczynał się na wiosnę: Marzec był pierwszym miesiącem, a (po wielu przemianach i przesunięciach) luty - ostatnim i dlatego też najkrótszym. 
Jest w tym jakaś logika:

  • Początek roku - to początek odżywania przyrody po zimowym letargu
  • Ostatni miesiąc - to taka zapchajdziura: ma tyle dni, ile zostało, żeby rok kalendarzowy był równy rokowi słonecznemu
  • Nazwy niektórych miesięcy - nawet w językach nowożytnych - też wskazują na takie ułożenie roku: uznając, że marzec jest pierwszym miesiącem, siódmym jest wrzesień (ang. september;  łacińskie septem - 7), ósmym - październik (october; octo - 8), dziewiątym jest listopad (november; novem - 9), dziesiątym - grudzień (december; decem - 10)
Ciekawe jest to, że także kalendarz żydowski ma początek na wiosnę: czternastego dnia pierwszego miesiąca żydzi w Egipcie obchodzili Paschę, a potem rozpoczął się czas "Wyjścia" (por. Wj 12,6).

A jeżeli chodzi o nasz kalendarz, to bardziej logiczne byłoby, gdyby nasz nowy rok przypadał ok. 21 grudnia, czyli w okolicach przesilenia zimowego...

Odnośnie liczenia czasu i panowania nad nim, przychodzi mi do głowy fragment opisu męczeństwa św. Cypraiana:
"Święty męczennik Cyprian poniósł śmierć dnia 14 września za rządów imperatorów Waleriana i Galiena, podczas gdy w rzeczywistości panował Pan nasz, Jezus Chrystus, któremu cześć i chwała na wieki wieków. Amen"



sobota, 2 grudnia 2017

TIMEO DEUM TRANSEUNTEM


Timeo Deum transeuntem
/Boję się Boga przechodzącego obok/

Może zaraz ktoś pomyśli: nie, Boga nie można się bać..., takie słowa są niepoprawne...

Napisał je św. Augustyn, jeden z wielkich ojców Kościoła.
Co chciał powiedzieć?
- że mogę nie zauważyć przechodzącego obok mnie Pana?
- że Bóg nie udzieli powtórnie łaski, którą zmarnowałem dzisiaj?
- że przyjdzie taki czas, kiedy już nie będzie... czasu?

Adwent to czas radosnego oczekiwania na przyjście Pana.
A to nie to samo, co czas radości...
Czas radosnego oczekiwania, to
- to czas skupienia, wyciszenia i wzmożonej modlitwy;
- czas pewnego napięcia, napięcia, które ma mnie przygotować na spotkanie;
- czas wyczulenia, uwrażliwienia na znaki przychodzącego Pana.

Adwent mówi nam o potrójnym przyjściu:
- o Bożym Narodzeniu
- o powtórnym przyjściu Pana na końcu czasu
- o przyjściu Pana w sakramentach świętych, w bliźnim...

Pierwsze przyjście już miało miejsce.
Drugiego z pewnością nie przeoczymy.
Chodzi o to, żeby nie przeszedł niezauważony teraz, dziś, jutro...