sobota, 29 lutego 2020

GLOBALNE... STRASZENIE?

Wiele osób z obawą, choć są i takie, które z NIECIERPLIWOŚCIĄ, czeka na pojawienie się w Polsce koronawirusa.
W pewnym artykule wyczytałem, że skoro tyle szumu robi się wokół tego "intruza", to możliwości są dwie:
1. Problem jest sztucznie rozdmuchiwany, aby ktoś mógł sporo na nim zarobić.
2. Problem jest bardzo poważny i nie znamy prawdziwego zagrożenia, a rządy, które wiedzą "więcej", robią co mogą, żeby nas ochronić.

Biorąc pod uwagę fakt, że w 80% przebieg choroby spowodowanej koronawirusem nie różni się od przebiegu typowej grypy, skłaniałbym się do pierwszej opcji.
Może oprócz spodziewanych przychodów, niektóre ośrodki władzy lubią patrzeć, jak ludzie się boją...

Że tak jest, że na ludzkiej niewiedzy można zarobić, że z ludzi można zdzierać, gdy się boją, że łatwiej jest nimi wtedy zarządzać, świadczy pewna informacja z 1989 roku wciąż obecna na stronie AP



Całość tutaj

Lęk może być ostrzeżeniem, podobnie jak ból.
Jednak warto lękom się przyglądać, bo niektóre mogą okazać się bezpodstawne...


Ps. W odniesieniu do tego koronawirusa jest jeszcze jedna możliwa opcja:
że ten wirus - jako sztucznie spreparowany - jest próbą nowego rodzaju broni biologicznej, ukierunkowanej na jakąś wyraźnie określoną populację (w tym wypadku np. Chińczycy). Gdyby to się okazało prawdą, byłby to bez wątpienia złowieszczy znak na przyszłość.
Ale nawet w takiej sytuacji nie przestaje obowiązywać zasada nadrzędności życia wiecznego nad doczesnym

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza