piątek, 8 lutego 2019

NIENAWIŚĆ A MOWA NIENAWIŚCI


Coraz częściej w przestrzeni publicznej i medialnej pojawia się pojęcie „mowa nienawiści”.

Co to takiego?

Oczywiście, jestem zdecydowanie przeciwny nienawiści, która jest nie tylko i nie przede wszystkim uczuciem, co raczej postawą dążącą do zniszczenia komuś życia, wyeliminowania go z przestrzeni życiowej. Taka eliminacja nie musi oznaczać śmierci, może to być też działanie zmierzające do zniesławienia, do pozbawienia praw, do odwrócenia się innych od tej znienawidzonej osoby.

Czy jednak nienawiść to to samo, co mowa nienawiści?

No, niekoniecznie…

Jedną z zasad, która kształtuje dziś przestrzeń publiczną jest tzw. polityczna poprawność. Polityczna poprawność to – najogólniej rzecz ujmując – zbiór zasad, kryteriów, wg których jakieś słowa stwierdzenia, postawy uznaje się za akceptowalne lub nieakceptowalne w jakiejś przestrzeni. Nie jest jednak łatwo – przynajmniej w oficjalnym nurcie środków społecznego przekazu – wskazać, kto decyduje o tych kryteriach, bądź zasadach.

Warto tutaj także zauważyć, że te zasady, czy kryteria mogą nie mieć nic wspólnego z normami obiektywnymi, jak choćby prawo naturalne, czy Dekalog.

Jeśli więc ktoś ośmieli się w przestrzeni publicznej poruszyć jakiś temat politycznie niepoprawny, a tym bardziej ocenić go negatywnie, może być oskarżony o stosowanie mowy nienawiści.

Dlatego uważam, że sformułowanie „mowa nienawiści”, to kolejny bat na myślących "niepoprawnie", czy "nieprawomyślnie".

Oczywiście takich batów jest w naszych czasach więcej.

A obok batów są też „marchewki”. „Marchewka” to będzie jakaś forma zachęty do tego, by zrezygnować z trwania przy prawdzie obiektywnej, przy zasadach wypływających z własnej, właściwie ukształtowanej tożsamości, czy – dla ludzi wierzących – zasad wiary i moralności. Do tej zachęty będzie w pakiecie dołączona jakaś miska soczewicy...

Bat i marchewka…

Należy chyba przyznać, że stosowanie takiego bata i marchewki to po prostu nowy i wyrafinowany terroryzm i totalitaryzm.

I jeśli się ktoś zapyta, czy w Polsce można spotkać akty terroru, odpowiem: w wyżej wskazanym sensie – bez wątpienia tak.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz